Kurs pierwszej pomocy – z czym to się je?

Ten wpis kieruję do osób nie związanych zawodowo z ratownictwem. Chociaż, moim zdaniem, duża część z naszej ratowniczej braci również może się czegoś dowiedzieć. Albo serdecznie ze mną nie zgodzić. Tak czy inaczej, mam nadzieję, że pozostałym się przyda.

To ja. I kursanci. Na szkoleniu,

Zaczyna się zazwyczaj od tego, że zapisujesz się na kurs. Albo zapisuje Cię szef. No i trzeba zrobić. Postaram się opisać, czego możesz się spodziewać, czego wymagać od instruktorów i jak się przygotować.

Rodzaje kursów

Rozpocząć należałoby tradycyjnie od rozpoznania (niekoniecznie bojem). Jeśli chcesz wiedzieć czego się spodziewać, dowiedz się co to za kurs i jaki jest jego zakres. Kurs kursowi nie równy: można zrobić szybki kurs obejmujący najważniejsze umiejętności, można zrobić wypasiony, kilkudniowy kurs z masą ćwiczeń i pozoracji.

Lecimy od najkrótszych:

  • 1-2 godzinna pogadanka na kursie BHP/prawo jazdy/innym_tego_typu – to nie jest kurs pierwszej pomocy! W tym czasie można najwyżej człowiekowi pokazać czego nie wie o pierwszej pomocy i zmotywować do udziału w kursie.
  • Kurs RKO/AED – trwający od 3 do 8 godzin kurs obejmuje działania w stanach, w których musimy działać szybko, czyli w zatrzymniu krążenia. Resuscytacja krążeniowo oddechowa, użycie automatycznego defibrylatora zewnętrznego, postępowanie w zakrztuszeniu. Wersja podstawowa to postępowanie z dorosłym poszkodowanym, w dłuższych wersjach dodajemy bloki dotyczące dzieci i niemowląt. Dwie najpopularniejsze organizacje międzynarodowe certyfikujące takie kursy to Europejska Rada Resuscytacji (ERC i metoda czterech kroków) i Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (AHA i ich metoda “practice while watching”) i na tym poziomie warto wybrać kurs certyfikowany, prowadzony zgodnie z wytycznymi i metodą jednej z tych organizacji. Tak, jest drożej ale na prawdę warto!
  • Kurs podstaw pierwszej pomocy – czasami nazywany kursem podstawowym. Trwa zazwyczaj 8 godzin i, oprócz resuscytacji dorosłego, obejmuje także proste stany chorobowe i podstawy postępowania w urazach.
  • Rozszerzony kurs pierwszej pomocy – jak wyżej, tylko więcej, dokładniej i z ćwiczeniami. Spodziewaj się pozoracji (ćwiczeń praktycznych z symulowanymi ranami) i ćwiczeń przy samochodzie.
  • Pediatryczny kurs pierwszej pomocy – podstawy, tylko o dzieciach. Czyli resuscytujemy dzieci i niemowlęta i uczymy się o chorobach wieku dziecięcego. Do zapamiętania – dziecko to nie jest miniatura dorosłego.
  • Pochodne powyższych w formie warsztatowo-piknikowej – czyli mało siedzenia i słuchania a dużo biegania i elementy integracji i pracy w grupach. Na tego typu kurs najprawdopodobniej wyśle Cię szef w ramach imprezy firmowej.

Czego się spodziewać?

Kurs wybrany, termin zaklepany, czego się spodziewać?

Przede wszystkim wyśpij się i odpocznij (przed szkoleniem). Dobry kurs jest na prawdę intensywny. Ubierz się wygodnie – będzie dużo ćwiczeń praktycznych. I pamiętaj – to nie rewia mody. Wygodne spodnie, nie krępująca ruchów góra i pełne buty na pewno nie zaszkodzą. Możesz się też spodziewać, że ubranie się trochę przybrudzi – na każdym kursie ćwiczymy resuscytację, trzeba klęknąć przy fantomie i trochę popracować.

Zaczynamy zazwyczaj od części artystycznej – przywitania, przedstawienia instruktorów, kursantów i zasad panujących przez najbliższe kilka godzin. Potem mięcho – czyli dużo wiedzy i umiejętności z którymi wyjdziesz do domu, na koniec tradycyjne “oby ta wiedza się nigdy nie przydała”, dyplomy i do domu.

Staraj się aktywnie uczestniczyć we wszystkich zajęciach (szczególnie praktycznych), zadawaj pytania i odpowiadaj na te zadane przez instruktora. No i przede wszystkim myśl. Pierwsza pomoc jest prosta, wiele rzeczy już wiesz, tylko musisz je sobie uświadomić!

Znaki ostrzegawcze

Po czym poznać, że kiepsko trafiliśmy? Jest kilka niezawodnych znaków:

  • Jeden instruktor, jeden fantom, 20 kursantów – czyli lecimy budżetowo. Będzie tanio, nie będzie dobrze. Nie będziesz mieć czasu porządnie poćwiczyć, za to wynudzisz się patrząc jak ćwiczą inni. Nie bez powodu organizacje certyfikujące dobre kursy wymagają jednego instruktora na maksymalnie 6 kursantów. A teoretycznie, to możesz sobie w książce poczytać. Na kursie jesteś po to, żeby przećwiczyć i potem już się nie bać!
  • Opowieści z frontu – pamiętaj, że na kursie masz się nauczyć a nie wysłuchać, jak świetny i doświadczony jest instruktor. I płacisz za konkretne umiejętności a nie za historie z przymróżeniem oka. Te możesz poczytać w internetach.
  • “Odchodzi się od oddechów” – człowiek wypowiadający takie stwierdzenie zdecydowanie odszedł od wytycznych. To, że wprowadziliśmy hands-only CPR, że oddechów można czasem nie robić, że w początkowej fazie RKO nie są niezbędne, że wprowadzamy wręcz strategię opóźnionej wentylacji nie znaczy, że odchodzimy od oddechów i wentylacja nie jest ważna.
  • “Telefon na pogotowie to też udzielenie pomocy” – słychać to na każdym kursie ale jeśli wypowiada to instruktor (nie dodając, że tylko czasami), czas uciekać. Gdyby to było takie proste kurs trwałby 10 minut. Tyle zajmuje statystycznemu przedszkolakowi nauka wybierania numeru 112. I zaproponuj wspaniałemu instruktorowi pozbycie się gaśnic. “Telefon po straż to też gaszenie pożaru”.

Na koniec

Pamiętaj przede wszystkim dobrze się bawić, próbować i nie bać się niczego. Pierwsza pomoc jest prosta!